W marcu 1939 r. dowództwo naczelne wojsk polskich zarządziło tzw. cichą mobilizację armii polskich. W miesiącach poprzedzających wybuch II wojny światowej wojska były przetransportowywane w rejony pobliskie granicom, aby opracować plany i zadania wojny obronnej przed mającymi wkroczyć na ziemie polskie żołnierzami niemieckimi.

Ze względu na naturalne położenia Sierpca w pobliżu granicy ze stanowiącymi część III Rzeszy Prusami Wschodnimi w okolicach miasta i w pobliskich miejscowościach rozpoczęło się strategiczne rozlokowywanie wojska. Należy tu na samym początku zaznaczyć, że tzw. cicha mobilizacja przeprowadzana była w taki sposób aby wywiad niemiecki przygotowując się do natarcia wiedział jak najmniej o rozlokowaniu polskich sił. Dla badaczy i regionalistów stwarza to po latach wiele trudności w poznaniu tych wydarzeń, których dokumentacja (w większości zniszczona) jest obecnie szczątkowa, podobnie jak brak jest jakichkolwiek wzmianek np. w prasie polskiej, dziennikach, znikoma też jest ilość fotografii i materiałów ikonograficznych.

                 W rejon działania Armii „Modlin”, który obejmował również ziemie północnego Mazowsza przewieziono transportami kolejowymi wielką jednostkę kawalerii – Nowogródzką Brygadę Kawalerii. Brygada stacjonowała od lat 20. XX w. w Baranowiczach (obecnie w obwodzie brzeskim na Białorusi). Największe jednostki rozlokowane wokół Sierpca to 25 pułk ułanów stacjonujący w okolicach Szczutowa pod dowództwem pułkownika Bohdana Stachlewskiego, 26 pułk ułanów stacjonujący w Gójsku i okolicy dowodzony przez pułkownika Ludwika Schweizera. Wzdłuż szosy Raciąż – Sierpc został rozmieszczony także 9 Dywizjon Artylerii Konnej (9 dak) pod dowództwem podpułkownika Tadeusza Erazma Rohozińskiego (był częścią pułku). Dywizjon został zmobilizowany 30 marca i stacjonował na tych terenach do początku sierpnia, gdy został przesunięty w rejon Lidzbarka.

                Mimo „cichej mobilizacji” należy zaznaczyć, że ruchami wojsk polskich żywo interesowali się koloniści niemieccy zamieszkujący wsie w powiecie sierpeckim m.in. w samej wsi Osówka i jej okolicach. Wywiad niemiecki instalował swoich agentów we wsiach – koloniach niedalekich od granicy. O napływie szpiegów niemieckich pisano w polskiej prasie tego okresu. W samym Sierpcu  jeszcze zimą 1939 r. zaaktywizowali się członkowie organizacji DV (Deutsche Volksverband) tworzący nowe ogniwa. W spotkaniach w domu przy ul. Farnej 18 uczestniczyło 16 osób, zaś w zjeździe powiatowym w Białasach już 60 osób. Gdy w marcu 1939 r. pojawiły się oddziały Nowogródzkiej Brygady Kawalerii środowisko kolonistów było bardzo aktywne w przekazywaniu informacji – kontrwywiad polski interweniował w przypadku kilku osób przenosząc ich w głąb kraju.

            Dowództwo armii „Modlin” która miała bronić północnego Mazowsza i osłaniać na tym kierunku Warszawę i Płock objął generał brygady Emil Przedrzymirski-Krukowicz. Sztab armii został oficjalnie nazwany „Kierownictwo ćwiczeń Warszawa” (celowe wprowadzenie w błąd wywiadu nieprzyjaciela). Podstawowym zadaniem jakie otrzymał gen. Przedrzymirski było osłonienie kierunku w stronę Warszawy i Płocka oraz rozpoznanie sił nieprzyjaciela, opóźnianie ataku Niemców i wycofanie się na linię rzek Wisła-Narew – linii tej należało bronić utrzymując wyjścia w Modlinie i Pułtusku. Kawaleria miała opóźniać piechotę Niemców kierując się w stronę Płocka. W samym zaś Płocku opóźnianie marszu miało być wykonane poprzez zniszczenie przeprawy przez Wisłę. Myślą przewodnią generała było rozstawienie kawalerii na skrzydłach w rejonie Sierpca i Różana tak aby zapewnić obronę linii Wisły i Narwii m.in. na przedmieściu Płocka.

23 marca 1939 r. Nowogródzka Brygada Kawalerii otrzymała rozkaz mobilizacji. 25 marca rozpoczęto załadunek i transport oddziałów, które koleją przybyły do stacji Sierpc 28 marca, gdzie nastąpił jej wyładunek. Dowódca 26 pułku ułanów płk. Ludwik Schweizer w swoich wspomnieniach tak opisywał przybycie: Nastrój ludności w rejonie Sierpca, w chwili naszego przybycia, nosił w większym stopniu charakter osłupienia, połączonego z niepokojem. Wynikało to z uczucia bezpośredniego zagrożenia. Toteż przybycie nasze wywołało radość i entuzjazm trudne do opisania. Stosunek do wojska wszystkich, bez różnicy stanu i religii, był pełen miłości i wdzięczności.

Sztab brygady ulokowano przy obecnym skrzyżowaniu ulic Wojska Polskiego i Żeromskiego w Domu Katolickim (wybudowanym dla społeczeństwa miasta ze składek, gdzie po wojnie znajdowało się kino „Jutrzenka”). Mieścił się tam do końca maja, gdy został przesunięty do budynku szkoły podstawowej w Lubowidzu, w sierpniu zaś oficerów sztabowych wysłano do Zielunia. Poszczególne pułki brygady początkowo rozlokowano wokół miasta: w Gójsku, Szczutowie i wzdłuż szosy do Raciąża. Wokół Sierpca wojsko kwaterowało w stodołach gospodarzy i okolicznych rolników m.in. w rodzinie Głuchowskich, Graczykowskich na tzw. Czałpinie (okolice ulicy Żeromskiego), Bojanowie (drogi w kierunku dzisiejszego skansenu) czy Bobrowie.  Już w kwietniu brygadzie podporządkowano także inne okoliczne jednostki: 4 pułk strzelców konnych z Płocka, 5 baon strzelecki z Działdowa z 32 pułku piechoty a także szwadron kolarzy, pluton CKM-u na motocyklach oraz I Baon Obrony Narodowej z Działdowa. W następnych miesiącach włączono do brygady m.in. pocztę polową, pluton sanitarny, kolumny transportowe, taborowe, warsztaty a z dniem wybuchu wojny pluton lotniczy w składzie 3 samolotów typu „Czapla”. Przy szosie na polach należących do dziedzica Ożarowskiego w pobliskim Borkowie Wielkim mieściło się lotnisko dla dwupłatowców. W Mieszczku stacjonować miało kilka sztuk dwuosobowych czołgów. W okolicach wsi Walerianowo we wtorki i piątki każdego tygodnia odbywały się ćwiczenia wojskowe.

Generał Anders zamieszkał gościnnie w budynku obok swojego sztabu - na plebanii parafii farnej, w mieszkaniu, które gościnnie użyczył mu ksiądz kanonik Jan Krawczyński za zgodą ówczesnego proboszcza ks. prałata Mariana Okólskiego. Generał przybył do Sierpca 21 marca tydzień przed przyjazdem swojej brygady drogą kolejową. Mieszkanie księdza kanonika znajdowało się na piętrze budynku plebanii. W kronice parafii farnej możemy znaleźć lakoniczną wzmiankę: W Sierpcu i okolicy przez parę miesięcy stacjonowało Wojsko Polskie, mianowicie oddziały kawalerii – brygada, którą dowodził generał Anders, mieszkający nawet na plebanii w Sierpcu.  Chociaż wszystko od kilku miesięcy wskazywało na to, że wojna z Niemcami jest nieunikniona, to czynniki rządowe żywiły nadal jakiś naiwny optymizm oparty na błędnym, a raczej kłamliwy przekaz, że mamy świetną armię, której Niemcy się ulękną, że wstępnie ta cała rozreklamowana potęga militarna Niemców – to blef.

 O pobycie generała wspominał sierpczanin wówczas 20-letni Antoni Jankowski: Obecność wojska ożywiła dotychczasową monotonność prowincjonalnego miasteczka, pozbawionego przemysłu. Zaczął się większy ruch w sklepikach i restauracjach. Panienki ubierały się w najładniejsze stroje, młodzi chłopcy zazdrościli podoficerom i oficerom eleganckich mundurów, dystynkcji i odznaczeń. W niedzielę orkiestry wojskowe dawały koncerty na skwerku u zbiegu ulic Piastowskiej i Płockiej. Generała Andersa można było zauważyć jak nieomal codziennie przychodził z plebanii do sztabu lub jak powracał. Jedno z bardziej pamiętnych wydarzeń z udziałem brygady to uroczystość Bożego Ciała. W 1939 r. wydarzenie miało bogatą oprawę przez wojsko. Po nabożeństwie podczas pierwszej procesji niosącego monstrancję księdza prałata Okólskiego pod ramiona podtrzymywali z jednej strony generał Władysław Anders, a z drugiej strony sierpecki starosta Leon Rożałowski. W pierwszych szeregach za procesją szła starszyzna wojskowa. Pieśni nabożne na zmianę grały orkiestry wojskowe. Tej wspaniałej uroczystości sprzyjała piękna, słoneczna pogoda. Niestety, były to prawie ostatnie dni pobytu tejże brygady na ziemiach sierpeckich. (dop. aut. Uroczystości Bożego Ciała wypadały w 1939 roku w dniu 8 czerwca).  Podobne odczucia miał Ryszard Bojanowski wówczas 17-letni, który wspominał: To było ogromne przeżycie dla mieszkańców miasta. Wszyscy wyszliśmy z domów witając żołnierzy, którzy prezentowali się znakomicie ubrani w piękne mundury w pełnym rynsztunku. Duże wrażenie robiły zwłaszcza dorodne konie. (…) Podglądałem ćwiczenia żołnierzy ułanów, które odbywały się na terenie obecnego EMPEGEK-u przy ul. Konstytucji 3-go Maja, Żeromskiego i Traugutta – dawne targowisko i boisko piłkarskie były w tym miejscu. Ćwiczenia te polegały na celnym wbijaniu lancy w słomiane manekiny w pełnym galopie konia, w pełnym rynsztunku. No i ćwiczenia z szablą – to perfekcja, można było podziwiać sprawność i zręczność żołnierzy. Pamiętam jedną z niedziel, kiedy odbyły się zawody ułanów w formie pokazów dla mieszkańców miasta – licznie przybyłych. Na trybunie honorowej zasiadł Władysław Anders w towarzystwie sztabu oficerskiego oraz uroczych, pięknych Sierpczanek. O pokazach, które odbyć się miały 3 maja 1939 r. wspominał  na początku lat 90-tych także Jan Symoni: Na dawnej targowicy wojsko urządziło pokazowe manewry nawet z udziałem dwuosobowych czołgów – mechanik prowadził czołg, a strzelec obsługiwał karabin maszynowy. W pokazach prezentowane były następujące sporty: skoki na koniach przez przeszkody w dwóch kategoriach – dla oficerów i szeregowców, łozy w galopie – cięcie szablami witek przymocowanych do pali, strzelanie ze ślepych ładunków z karabinów maszynowych i działek przeciwpancernych, atak czołgów na konnicę ślepymi nabojami – czołgiści strzelali do kawalerii konnej, przeskoki przez konie – koń był w tzw. maneżu, a żołnierz przeskakiwał przez niego, wykonywał też przewroty na nim, stawał na rękach itp.

O pobycie generała Andersa wspominała również kobieta - Jadwiga Jastrzębska, wówczas będąca pracownikiem sądu. Najbardziej z tego czasu zapamiętała bal wydany w domu przy obecnym Placu Chopina 16. Generał Anders według relacji 27-letniej wówczas Jadwigi Jastrzębskiej tańczył z nią  jak i z innymi sierpczankami. Podkreślała także, że obecność generała i żołnierzy brygady były dla  naszego miasta wielkim kulturalnym wydarzeniem, które poruszało mieszkańców i było powodem do dumy.

Po ogłoszeniu mobilizacja Nowogródzka Brygada Kawalerii z rejonu Sierpca miała wysunąć oddział wydzielony w sile jednego pułku do Żuromina prowadząc rozpoznanie przez Lidzbark na Lubawę oraz Działdowo i Mławę. W razie naporu nieprzyjaciela jej zadaniem było opóźnianie marszu Niemców przez Sierpc do przedmościa w Płocku jednocześnie będąc w stałym kontakcie z 20 Dywizją Piechoty. W przededniu wojny oddziały posługiwały się kryptonimami. Dla Nowogródzkiej Brygady Kawalerii szyfrem była litera „Z” zaś w sierpniu wprowadzono zmiany: okres od 1 do 10 sierpnia to kryptonim „Antoni”, od 11 do 20 sierpnia to „Martyna” zaś od 21 sierpnia do wybuchu wojny to „Londyn”. Odpowiednio zaszyfrowane były także jej oddziały: 25 pułk ułanów – „Wacław”. 26 pułk ułanów – „Kajetan” a 9 dywizjon artylerii konnej jako „Romuald”. Miasto Sierpc w obszarze operacyjnym armii „Modlin” w korespondencji wojskowej zaszyfrowane było cyfrą „46”.

                Dnia 3 września o godz. 18.00 dowódca 26 pułku ułanów pułkownik Ludwik Schweizer otrzymał rozkaz następującej treści: Wobec postępu natarcia niemieckiego na Mławę, brygada przechodzi do rejonu Sierpca. Oś marszu dla pułku do wyboru dowódców, na zachód od szosy Lidzbark-Sierpc wyłącznie. Oddziały Nowogródzkiej Brygady Kawalerii opuściły pozycję w następującym porządku: 26, 25, 27 pułk i 4 pułk strzelców konnych. 26 pułk kierował się na Płock na zachód od szosy Sierpc-Płock tak aby uniknąć trudności wywołanych blokowaniem drogi przez uciekającą ludność cywilną. Pozostałe pułki wycofywały się przez Sierpc a ich odwrót był hamowany przez naloty lotnicze. 4 września strzelcy otrzymali rozkaz oderwania się od nieprzyjaciela i zajęcia pozycji, która blokowała szosę do Mławy przez Żuromin i Sierpc. Dowodzenie nad tym pułkiem objął podpułkownik Michał Stempkowski. Oddział Wydzielony tego pułku otrzymał rozkaz odwrotu do Sierpca. Generał Anders zaś wraz z dotychczasowym szefem sztabu majorem Adamem Sołtanem opuścił brygadę i wyjechał do Płocka w związku z powierzeniem mu dowództwa większej Grupie Operacyjnej, która miała składać się z nowogródzkiej brygady a także 20 i 8 Dywizji Piechoty.

4 września Sierpc był bombardowany, zatłoczony wycofującymi się taborami uciekinierów cywilnych. Ataki lotnictwa robiły przytłaczające wrażenie wśród żołnierzy. Wacław Lasocki z 25 pułku wspominał: Po raz pierwszy ułani zetknęli się z tak wielkim zatłoczeniem dróg przez cywilnych uchodźców i resztki rozbitych oddziałów, że często trzeba było wędrować polami. Na przedmieściu Sierpca byłem świadkiem ostrzelania dzieci szkolnych przez atakujący samolot.  Podobna relację odwrotu pozostawił dowódca 26 pułku pułkownik Schweizer: Na stacji Sierpc widać było ślady ataków powietrznych. Rozbite pociągi i dymiące magazyny. W mieście, przez które przeszły już pozostałe pułki brygady, panował trudny do opisania chaos. Wszystkie urzędy wyjechały. Ludność cisnęła się na wąskich ulicach, utrudniając przejazd. Pytała o sytuację, prosiła o radę. Była ogłuszona tym, co się dzieje. W drodze do Płocka, podobnie żałosny widok przedstawiały gromady, ciągnące na południe wraz z dobytkiem, bądź wsi, które mijałem po drodze. Tu i ówdzie wozy i trupy znaczyły ślad niemieckich bombowców”.

Drogę odwrotu brygady opisywał także generał Anders, który notabene niewiele pisał o walkach na pograniczu w kampanii wrześniowej: Jadę z moim szefem sztabu mjr Adamem Sołtanem i kpt. Gilem samochodem do Mławy. Nie mogę pojechać wprost, muszę się dostać od tyłu. Po drodze widzę płonące wsie i wielką ilość zabitych wśród ludności cywilnej. Przygnębia zwłaszcza widok ciał zabitych dzieci. Widzę jak lotnik niemiecki kołuje nad gromadą koło setki małych dzieci, wyprowadzonych przez nauczycielkę z miasteczka do pobliskiego lasu. Zniża się na 50 m, zrzuca bomby i strzela z karabinu maszynowego. Dzieci rozpryskują się jak wróble, kilkanaście barwnych plam zostaje na polu. Mam przedsmak tego, jaka będzie wojna.

W czasie bombardowania Sierpca Niemcy wykazali się także ogromnym bestialstwem. Zniszczono m.in. budynek szpitala powiatowego w którym przebywało kilkunastu rannych żołnierzy. Na szpital spadła bomba mimo wyraźnego oznaczenia go znakiem czerwonego krzyża. Bomby spadały również na stację kolejową i transporty kolejowe z uciekającymi z miasta cywilami – według kroniki parafii farnej zginęło wówczas 18 osób. W związku z tymi bombardowaniami pułk strzelców obszedł Sierpc od strony wschodniej docierając 4 września w godzinach wieczornych wraz z 26 pułkiem do Płocka. Po północy już 5 września pułki Nowogródzkiej Brygady Kawalerii otrzymały rozkazy wycofania się za linię rzeki Wisły. Wojska niemieckie weszły do Sierpca 8 i 9 września od strony Lipna i Rypina. Ziemie te włączono do rejencji ciechanowskiej rozpoczynając okres okupacji, która trwała do stycznia 1945 r.

 

 

Tekst i opracowanie:

Michał Weber

Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpc

 

 

           

001.jpg002.jpg003b.JPG004.JPG005.jpg006.JPG007.jpg008.jpg009.jpg010.jpg011.jpg012.jpg013.jpg